Czy cała rodzina musi jeździć na nartach, żeby odpoczywać w górach?

Czy cała rodzina musi jeździć na nartach, żeby odpoczywać w górach?

Cały czas zastanawiacie się nad pomysłami na ferie – tegoroczne i przyszłe. Od lat korzystacie z różnych atrakcji oferowanych przez miasto, ale coraz bardziej kusi Was opcja wyjazdu w góry. Bo dzieci chcą się nauczyć jeździć na nartach lub snowboardzie; bo majestatyczne widoki polskich Tatr czy alpejskich szczytów macie w sercu; bo powiedzenie „sport to zdrowie” wcale nie traktujecie jak wyświechtany slogan. Jest mnóstwo powodów na TAK i tylko jedno ALE… Nigdy nie zjeżdżaliście ze stoku! Zastanawiacie się zatem czy cała rodzina musi jeździć na nartach, żeby odpoczywać w górach? Spokojnie, rozumiemy tę wątpliwość…. I dodajemy odwagi niezdecydowanym!

Mieliście narty na nogach. Kiedyś… Takie zwykłe, rekreacyjne, jak większość dzieciaków 20 czy 30 lat temu – na górce, przed blokiem czy za domem. Ale nie mieszkaliście w górach i trudno było kontynuować tę pasję. Dziś jesteście dorośli i macie dzieci. Coraz częściej pytają Was o ferie na nartach. Oczami wyobraźni widzicie radość, relaks i odpoczynek …

I nagle coś zaciąga „hamulec ręczny”. To coś to obawa. Bo nie jeździcie na nartach. Nie wiecie w związku z tym czy podołacie wyzwaniu i dacie radę zorganizować taki wyjazd. Nie wiecie też od czego zacząć. Nawet nie posługujecie się biegle terminami obowiązującymi w świecie sportów zimowych. Choć intuicja mocno podpowiada, żeby spakować walizki i ruszyć w drogę, to wciąż żywe są wewnętrzne blokady.

A może wspólnie dopuścimy głos rozsądku? Poznajcie kilka argumentów, które – mamy nadzieję – pomogą w odważnym podjęciu decyzji.

 

 

Grunt to pozytywne nastawienie

Odpowiednie, pozytywne podejście do sprawy, to podstawa. Bez tego ani rusz. Bo przecież, jak nie dzisiaj, to jutro. A jak nie jutro, to za rok. Grunt, żeby nie poddawać się i z uśmiechem  próbować dalej, metodą małych kroków.

Na początek – oswojenie z tematem. Zebranie i filtrowanie dostępnych informacji oraz odpowiednie nastrajanie się z ich pomocą. Gdzie szukać wiedzy? Na blogach tematycznych, w poradnikach, w rozmowach ze znajomymi. Na ten proces warto poświęcić choćby cały rok, nawet do przyszłych ferii. I budować zaufanie.

Od pozytywnego nastawiania do zaufania

No, właśnie. Stając się bardziej otwartymi na nowe doświadczenia, jest wielce prawdopodobne, że los sam zacznie podrzucać możliwości i rozwiązania albo czujność i świadomość zwyczajnie wyostrzą się na wszelkie sygnały wokół „oswajanego smoka”.

Wśród możliwości możecie dostrzec różne rozwiązania – od próbnej lekcji w sercu Warszawy, przez cykliczne zajęcia w szkółce narciarskiej albo półkolonie narciarskie w mieście, aż po rodzinny wyjazd w Alpy. Będąc sprzymierzeńcami metody małych kroków, gorąco polecamy na pierwszy krok odbycie lekcji próbnej – indywidualnie lub grupowo, np. podczas Dni Otwartych Sztorm Grupa na Górce Szczęśliwickiej. Taka lekcja jest przede wszystkim dla dziecka, żeby zobaczyło czy mu się to podoba, czy nie. A rodzice mogą wtedy zobaczyć, czy oddają swoją pociechę w dobre ręce.

Zaufaj ekspertom

W większości przypadków rodzice są bardzo zadowoleni ze szkółek narciarskich. Wcale nie dlatego, że mieli chwilę oddechu bez dzieci. Są zadowoleni, bo ich dzieci są zadowolone. A dzieci są szczęśliwe i zadowolone, bo spędzają fantastyczny czas na sportowo w gronie swoich rówieśników.

I to jest kluczowy argument, dla którego grupowe zajęcia wygrywają z indywidualnymi. Zajęcia w grupie bardziej motywują, jest to nauka przez zabawę i mają one aspekt społeczny – zawieranie nowych znajomości, ustalenie pozycji w grupie czy zdrowa rywalizacja. Wszystko pod okiem czujnych instruktorów, którzy wiedzą jak dotrzeć do malucha, przełamać jego obawy, a nawet strach. Potrafią wykorzystać w nauce nadmierną ruchliwość kilkulatka lub jego odwagę. Co więcej – instruktor nie podchodzi emocjonalnie do porażek dziecka. Ma więcej cierpliwości niż rodzice, którzy często chcieliby nauczyć malca jazdy na nartach “od razu”.

Dzieci kochają autorytety

Rodzice są bardzo ważnymi autorytetami w życiu dzieci, ale nie jedynymi…Kiedy dzieci trafią do szkółki narciarskiej albo na półkolonie narciarskie, wtedy instruktorzy stają się ich ostoją i wsparciem w trudnych początkach przygody z narciarstwem.

Dlaczego dzieci kochają autorytety? Bo każdy z nas, niezależnie od wieku, poszukuje w swoim życiu czegoś lub kogoś, co sprawi że chce nam się więcej, lepiej, dalej! A autorytet w oczach dziecka to osoba, która ma silną osobowość i staje się wzorem do naśladowania. Uczeń stara się naśladować mistrza, podpatruje, słucha, zadaje pytania. Może pytać o najprostsze rzeczy: budowę nart, jak zakładać buty czy jaką ubrać kurtkę albo czy kask na stoku jest obowiązkowy. Instruktor jest często dla ucznia najważniejszym źródłem informacji. Jeśli uczeń spotka się z problemem, rozwiązania poszuka u instruktora, a jego odpowiedź potraktuje jako pewnik, niejako prawdę „absolutną”.

 

 

Postaw na czas wolny

Rodzinny wyjazd na narty to nie tylko okazja na wspaniałą zabawę dla dzieci, ale również szansa żeby każdy dobrze wykorzystał swój czas wolny. Jeżeli zatem sami nie jeździcie, to naprawdę koniec świata nie nastąpi!

Przecież na każdym prawie stoku jest karczma, gdzie w cieple kominka możecie połykać ukochane książki, nadrobić zaległości z prasą albo wypić gorącą herbatę czy czekoladę. Jeżeli jesteście pasjonatami fotografii, góry są wdzięcznym obiektem na piękne ujęcia. Spacery, podglądanie postępów dziecka, kibicowanie z daleka, poznawanie nowych ludzi – to tylko część pomysłów, które zachęcają do wspólnego wyjazdu na ferie, nawet jeśli nie planujecie zaprzyjaźnić się z nartami.

Odkryj nową pasję

A jeśli zdecydujecie się na wersję poza granicami kraju, możecie pomyśleć o nowej pasji – turystyce kulinarnej, czyli odkrywaniu świata za pomocą zmysłu smaku i węchu. Zwłaszcza, że coraz częściej kuchnia danego rejonu świata staje się celem samym w sobie.

Kiedy docenicie uroki odkrywania świata – na nowo lub od nowa – możecie zawsze pójść o krok dalej i wyprawy narciarskie z dziećmi potraktować jako motywację do małych i dużych podróży. Wyzwaniem dla dziecka będzie wtedy szusowanie po nowych stokach, a dla rodziców – odkrywanie ciekawych miejsc wraz z ich niepowtarzalnymi urokami, np. gorącymi źródłami, atrakcyjnymi szlakami turystycznymi, ambitnymi ścieżkami biegowymi, miejscami na regenerację ciała, przestrzeniami na spotkania z lokalną kulturą i sztuką itd.

 

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (2 -liczba głosów, ocena: 5,00 z 5)
Loading...
Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *