Bezpieczeństwo na jachcie - o czym warto pamiętać?

Bezpieczeństwo na jachcie - o czym warto pamiętać?

Chyba trudno nie zgodzić się z tym, że bezpieczeństwo to podstawa. Nieważne, co chcemy robić, zadajemy sobie pytanie „Czy to aby na pewno bezpieczne? Na pewno wyjdę z tego bez uszczerbku? Czy warto?” takie rozważania mogą doprowadzić do tego, że czasami w ogóle nie korzystamy z przyjemności i doświadczeń jakie oferuje nam życie – dla wielu żeglarstwo może wywoływać podobne wątpliwości. Nie ma w tym potrzeby. Jest, cóż… zasada czy dwie do jakich trzeba się dostosować.

Na początku – początek. Znaczy, przygotowywania, miałam na myśli przygotowania. Bo czy odpowiednie przygotowanie się do rejsu nie jest również elementem zadbania o bezpieczeństwo – a to dlaczego?

 

Pogoda podczas rejsu

Rozpatrzmy parę przykładów. Na początku – zimno. Sztorm, wichura i pożoga. Jeśli tak wygląda dzień, w którym będziesz żeglował/a to szczególnie dobrze trzeba się do niego przygotować. Nie ma złej pogody, jest tylko źle ubrany żeglarz, nie mylę się? Trzeba wyposażyć się w odpowiednie buty, nieprzemakalne i ciepłe, podobnie też powinno wyglądać cały ubiór. W innym przypadku… jeśli Ci się poszczęści, wylądujesz z przeziębieniem pod kocykiem, albo dogorywać na łożu śmierci z grypą i gorączką 38,3˚C. Może być ewentualna sytuacja, w której to zbyt zajęty własną beznadzieją i tym, że zamarzasz na kość wpływasz w dowolnie, przepływającą obok łódkę albo pomost.

Przed wypłynięciem sprawdź pogodę, ja polecam meteogramy na stronie meteo.pl.

Żeglowanie w gorące, upalne dni 

Podobnie sprawa się ma z zbyt gorącymi dniami, kiedy grozi udar (ale są zdolni którzy chorują i w lato, zaraz o tym powiem). Koniecznie zawsze zabieraj na żagle czapkę z daszkiem lub chustkę na głowę! Ochroni Ciebie i Twoją głowę przed przegrzaniem 😉
Dwie notki do ubioru – z własnych doświadczeń mówię, na wodzie zawsze jest zimniej niż na lądzie, więc nawet gdy dzień wydaje się być upalny, opłaca się przytargać ze sobą dodatkową bluzę, chociażby żeby załogant ewentualnie mógł użyć jej jako poduszki. Kolejną notą, tym razem nie ode mnie osobiście, stanowczo odradzam jakiekolwiek obcasy; kozaczki, szpilki, sandałki na obcasie i diabeł raczy wiedzieć co jeszcze, odpadają, nawet jeśli planuje się siedzieć cały czas, mrugając oczętami do zasuwającego za trzech, opalonego instruktora. To nigdy nie kończy się dobrze (noszenie obcasów, flirtowanie to już inna sprawa…).

Kamizelka ratunkowa to podstawa!

Skoro mówimy o ubiorze i wyglądaniu, pomówmy o kamizelkach. Jest to znienawidzony przez wielu dodatek, nie podkreśla figury, nie jest modny i niewygodny na dodatek. Niestety, niezbędny. Tutaj witamy ancymonów, którzy będąc zbyt ruchliwymi na jachcie, w wyniku różnych losowych zdarzeń losu, ląduje za łodzią (stąd ewentualne przeziębienia o których wspominałam). Sytuacja nieciekawa. Nie daj Boże, aby ta osoba z jachtu została wyrzucona przez przyrząd ogólnie znanym jako bom. Mamy więc człowieka za burtą, umiarkowanie przytomnego (bo może się zdarzyć i kompletnie nieprzytomny). Niech podpłynie do jachtu, co nie? Umie pływać, w zeszłe wakacje to tak pogonił psa cioci Basi w jeziorze…

 

No tak, ale kiedy przykładowy ancymon poganiał biednego Pinpusia czy Azorka, nie był zszokowany, w wodzie znalazł się najpewniej z własnej woli i przede wszystkim – był w stroju kąpielowym, a nie w pełnym ubraniu i butach, które nasiąkają wodą jak szalone. I to nie tylko mały ancymon – woda wsiąka w ubrania każdego, nie patrząc na wiek, płeć czy umiejętności pływackie. Może się wydawać, Jestem dużym dorosłym, mamusia już nie każe być na ósmą w domu, nie potrzebuję kapoka! Nic bardziej mylnego! Drobne wypadki zdarzają się każdemu, z różnorakimi skutkami.

 

Kamizelka ratunkowa Tribord

Kamizelka pneumatyczna Baltic

Kamizelka asekuracyjna Tribord

Przeczytaj więcej o środkach asekuracyjnych i ratunkowych tutaj >>>

 

Są na szczęście praktyki które można uskuteczniać, aby zapobiegać tym ‘drobnym wypadkom’. Jest, na początek, zdrowy rozum, który podpowiada aby unikać biegania po jachcie czy spożywania na nim alkoholu. Bójki też się odradza (do tego jest tawerna na lądzie!). Do bezpiecznych zachowań zaliczają się na przykład dokładne sprawdzenie jachtu, czy aby na pewno jest gotowy do rejsu, czy też podstawowe chociażby przeszkolenie załogi, w razie gdyby byli kompletnymi żółtodziobami.

 

 

Znaną zasadą, która już nie wynika w oczywisty sposób z logicznego myślenia i którą naprawdę warto sobie przyswoić jest Jedna ręka dla siebie, jedna ręka dla jachtu. Polega ona na tym, że poruszając się na jachcie (zawsze po stronie nawietrznej! Czyli tam, gdzie nie ma żagla. Po obu, gdy jacht stoi w porcie albo płynie kanałem) jedną ręką trzyma się jakiejś na stale przytwierdzonej do jachtu części, najlepiej want albo relingu.

To są podstawowe zasady bezpieczeństwa i tłumaczenia za niektórymi z nich jednak bądźmy szczerzy; osoba, która nigdy nie widziała jachtu i nikt nie wytłumaczył jej zasad, a myśląca logicznie i będąca ostrożną, jest w stanie spokojnie poradzić sobie i bezpiecznie przetrwać rejs, a osobie niby w teorii znającej zasady na wyrywki ale nie robiącej sobie z nich wiele, może się przydarzyć coś niemiłego dużo łatwiej.

Nie chodzi tu o znajomość zasad samą w sobie, a myślenie 🙂

Marta – uczestniczka kursu na patent Żeglarza Jachtowego

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Oceń artykuł
Loading...
Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *